sobota, 7 maja 2016

Rozdział 11 "Light"

Jak na ostatni dzień grudnia temperatura była dość wysoka. Trzy stopnie na plusie sprawiły, że pobliski plac zabaw był oblężony przez dzieci. Młode matki w skórzanych rękawiczkach i obszernych szalikach wesoło rozmawiały o swoich pociechach, co jakiś czas zerkając na ekrany telefonów. Ludzie przestali się z nimi rozstawać. W telefonie ma się teraz całe życie. Zdjęcia, kontakty do znajomych, budzik, ważne numery czy przypomnienia o spotkaniach. Strach pomyśleć jak bardzo zagubieni czuliby się niektórzy gdyby odebrano im tą elektroniczną zabawkę. Było około południa kiedy kilkadziesiąt metrów dalej i wyżej, w mieszkaniu położonym na drugim piętrze rozległ się dźwięk telefonu.
-Halo?-Mino nieprzytomnie odebrał telefon.
-No halo, halo.-przeciągnął ostatnie słowo głos w słuchawce.
-Kto mówi?
-Na litość boską, ogarnij się trochę!-roześmiał się Blaze. Wiedział, że Mino ciężko rano ściągnąć z łóżka jednak było już po dwunastej i liczył, że chłopak nie śpi.
-Sam się ogarnij, po co do mnie dzwonisz o tej godzinie. Jeżeli jeszcze nie napisałem to znaczy, ze nie wstałem. A to znaczy, że będę bardzo nieprzyjemny jeśli ktoś przerwie mi sen.-powiedział z zamkniętymi oczami. -Żegnam frajerze.-rozłączył się.
Pomimo starań nie mógł już zasnąć. Spojrzał w okno, słońce wdzierało się do pokoju między frędzlami, które udawały firanę. Od roku matka nie zmusiła go żeby powiesił w oknie coś bardziej tradycyjnego. Mimo to nie porzucała nadziei i w każdą sobotę odbywał się między nimi taki sam dialog jak przy ostatnich świątecznych porządkach.
-Mógłbyś zawiesić normalną firankę? Proszę cię Mino, widziałeś jak te okna wyglądają z ulicy?
-Nie interesuje mnie jak to wygląda z ulicy, mi się podoba. W pokoju ma być jasno, a te durne firanki nie przepuszczają światła!
-Nigdy nie możesz zrobić tego o co cię proszę?
-Nie. Ciesz się, że chociaż te frędzle wiszą. Ja mogę żyć z gołymi oknami, bez rolet, żaluzji, firan i zasłon. Nie patrz jak ci się nie podoba.-potem zazwyczaj matka odpuszczała. Wiedziała, że i tak nie przekona go do swojego zdania w sprawie pokoju. To było jego terytorium i choćby realizował tam najmniej estetyczne dla innych wizje, to i tak nic nie było w stanie go przekonać do zmiany zdania.
Przeciągnął się jeszcze raz na łóżku i zadzwonił do Blaze'a. Rano nie był głodny więc chciał jeszcze trochę poleżeć i obudzić mózg.
-Witam frajera.
-A jednak plan się udał, wstałeś.
-Boże, jesteś taki przebiegły, że aż mógłbyś to wpisać do CV jako szczególne umiejętności.
-Obudzenie cię graniczy z cudem więc możesz mieć rację. Jesteś sam w domu?
-Tak, mama nocowała u Karla. Czemu pytasz?
-Też jestem sam, mama wyszła i nie będzie jej jakoś do czternastej.
-Czyli mam włączyć komputer?
-Bardzo dobra odpowiedź. Szybko myślisz jak na ciebie zaraz po przebudzeniu.
-Daj mi 10 minut.
Naciągnął koszulę w kratę, którą nad ranem rzucił koło łóżka kiedy się rozbierał. Sprawdził w lustrze swoje odbicie Na policzku miał odbitą poduszkę. Przydługie już włosy zaczęły delikatnie falować. Odkąd wrócił od babci znowu zachowywali się z Blazem jak przyjaciele, jakby to, co wydarzyło się u babci i to, co wyznał mu ostatnio, nie miało żadnego znaczenia. Bał się tej rozmowy, ale przecież obiecał Blaze'owi, że przestanie tchórzyć.
Usłyszał charakterystyczną melodię połączenia i przyśpieszoną pracę swojego serca.
-Witam ponownie.-Mino odezwał się pierwszy.
-Ciepłe powitania to chyba twoja specjalność. Myślałem, że usłyszę 'dobrze dziś wyglądasz' albo może chociaż 'fajnie cię znów zobaczyć'.
-To chyba za dużo myślisz kolego.-poczuł ten sam wstyd, który paraliżował go zawsze na widok Blaze'a. Kończyny miał jak z ołowiu a mimo to czuł, że dygocze.
-W sumie to tak. Czasem wolałbym nie myśleć.-próbował wybrnąć z krępującej ich oboje sytuacji.
Mino nie miał pomysłu jak sprowadzić tą konwersację na właściwe tory. Kolejny raz porażka.
-Dobra, ja pierdolę, przepraszam. To nie tak miało być. Tylko ja już nic nie rozumiem.-głos miał zrezygnowany.
-Dokładnie czego?-chłopak o miodowych włosach wciągnął na głowę kaptur czego Mino nawet nie zauważył, nie patrzył teraz na Blaze'a.
-Nie umiem z tobą rozmawiać, zrozum to. Możemy gadać przez telefon godzinami, nie wystarczy?
-Mi nie wystarczy. Jakoś nadal nie rozumiem, wytłumacz mi.
-Nie mogę na ciebie patrzeć i mówić tego, co chciałbym, bo się rozpraszam. I wstydzę.-dodał cicho.
-Zamknij oczy.
-Co? Po co? Jakaś pojebana terapia?
-Zamknij oczy i mów.-słowa wypowiadane przez Blaze'a brzmiały jak rozkaz, a nie prośba.
Mino przez chwilę był zdezorientowany. Po chwili jednak zdjął laptopa z kolan, położył przed sobą i usiadł po turecku.
-No dobra. Zaczynam od początku.
-Dawaj.
-Ja nic nie rozumiem, głowa mi eksploduje od tych durnych myśli. I jeszcze ten mój prezent. Żałosne.-zarumienił się na wspomnienie tamtej kąpieli. Miał obrażoną minę i gestykulował rękami. -Przecież my się przyjaźnimy, chociaż przyjaźń na odległość jest chujowa. I ja cię w sumie nie znam, i ty nie znasz mnie. To znaczy ja uważam, że znamy się dobrze, za dobrze. Ale Ingrid uważałaby inaczej, gdybym jej o tobie powiedział. Ale nie powiedziałem, bo z tobą jest zupełnie inaczej niż z nią i pewnie by nie zrozumiała. Za dużo tych 'nie rozumiem' i 'nie wiem'. Ale tak właśnie jest, że się gubię.-zakończył wypowiedź ciężkim westchnięciem i otworzył oczy. Blaze się uśmiechał.
-Po pierwsze, głupio tak zaczynać zdania od 'ale' jednakże mogę ci to wybaczyć ze względu na okoliczności.-uśmiechnął się Blaze.
-I tylko tyle?-Mino był rozczarowany. Liczył na jakiś głębszy komentarz.
-Wiem, że masz analityczny umysł, ale mnie matka natura takim nie obdarzyła. W kwestii prezentu chciałbym podkreślić, że bardzo mi się podobał.
-Jak na takiego mądralę, za jakiego cię do tej pory miałem to nie błyszczysz intelektem. Gorszy dzień?
-Nie o to chodzi. Teraz moja kolej na prezent. Można powiedzieć, że się stresuję. Zaraz powinieneś sprawdzić telefon.-rzeczywiście kilka sekund później Mino dostał wiadomość. -Nie musisz nic mówić, jeśli nie chcesz.-dodał po chwili.
Chłopak drżącymi rękami podniósł telefon i otworzył to, co wysłał Blaze. 'On jest nienormalny. Przecież ja zaraz spalę się ze wstydu.'-pomyślał Mino i poczuł jak policzki nabierają koloru. Zapisał otrzymane zdjęcie, na którym był Blaze, bez koszulki i bez spodni. Leżał na łóżku w szarych bokserkach, na których odznaczał się nabrzmiały penis. Mino poczuł, jak sam robi się twardy. Nie umiał zapanować nad swoim podnieceniem. Spojrzał jeszcze raz na zdjęcie, a potem na Blaze'a, który obserwował tą scenę z dużą ciekawością.
-Twój prezent jest chyba równie dobry, jak mój.-szeroko uśmiechnął się Mino.
-Mino.
-Tak?-zapytał z błyskiem w oczach.
-Lubię kiedy tak na mnie patrzysz.-powiedział rozmarzonym głosem Blaze.
-Ej. Zaraz wrócę, okej?-musiał wyjść do łazienki.
-I tak wiem, po co idziesz.
-Taki jesteś pewny swego? A może chcesz popatrzeć?-powiedział ironicznie. Po chwili zorientował się jak zabrzmiał.
-A pozwolisz? Słyszałem już...-głos chłopaka zmienił się.
Mino poczuł jak robi mu się gorąco, a problem w spodniach domaga się uwolnienia. Chciało mu się wymiotować chociaż nic nie jadł odkąd się obudził. Zdecydował. Teraz albo nigdy, przecież chciał wiedzieć na czym polega jego relacja z Blazem. Poprawił się na łóżku i przechylił ekran laptopa tak, że kamera nie obejmowała jego twarzy. Na to nie był jeszcze gotów. Po chwili zawahania rozpiął koszulę i delikatnie odsłonił klatkę piersiową. Lewą rękę położył obok głowy na stercie poduszek, o które się opierał. Prawą włożył w bokserki. Nie musiał się pobudzać. Przed oczami miał erekcję Blaze'a ze zdjęcia. Czy teraz też był w takim stanie? Chyba chciałby się z nim kochać. Chciałby żeby Blaze widział jak na niego działa. Przesuwał ręką po członku zwiększając tempo. Jęknął głośno, tak, żeby Blaze słyszał. Rozchylił nogi, jak gdyby czekając, aż ktoś go tam dotknie. Coraz częściej żałował, że jeszcze z nikim nie spał. Może wtedy nie byłby tak bardzo napalony widząc zwyczajne zdjęcie? Oddychał aż nazbyt intensywnie, chciał, żeby Blaze słyszał, że jest mu dobrze. Żeby wiedział, że chce go tu i teraz. Właśnie z nim chciałby to zrobić. Wygiął się i lekko odrzucił głowę do tyłu. Nie mógł wiedzieć, że teraz Blaze widział rozkosz wymalowaną na jego twarzy i szeroko otwarte usta. Poczuł jak bokserki robią się mokre a ciało przeszywają milion dreszczy. Chwilę później klatka piersiowa poruszała się w spokojniejszym oddechu.
-Jesteś piękny. Chciałbym być teraz w twoim łóżku- powiedział ciepłym głosem Blaze a chwilę później ich pełne namiętności, nieśmiałe spojrzenia spotkały się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz