Jak na
ostatni dzień grudnia temperatura była dość wysoka. Trzy stopnie
na plusie sprawiły, że pobliski plac zabaw był oblężony przez
dzieci. Młode matki w skórzanych rękawiczkach i obszernych
szalikach wesoło rozmawiały o swoich pociechach, co jakiś czas
zerkając na ekrany telefonów. Ludzie przestali się z nimi
rozstawać. W telefonie ma się teraz całe życie. Zdjęcia,
kontakty do znajomych, budzik, ważne numery czy przypomnienia o
spotkaniach. Strach pomyśleć jak bardzo zagubieni czuliby się
niektórzy gdyby odebrano im tą elektroniczną zabawkę. Było około
południa kiedy kilkadziesiąt metrów dalej i wyżej, w mieszkaniu
położonym na drugim piętrze rozległ się dźwięk telefonu.
-Halo?-Mino
nieprzytomnie odebrał telefon.
-No
halo, halo.-przeciągnął ostatnie słowo głos w słuchawce.
-Kto
mówi?
-Na
litość boską, ogarnij się trochę!-roześmiał się Blaze.
Wiedział, że Mino ciężko rano ściągnąć z łóżka jednak było
już po dwunastej i liczył, że chłopak nie śpi.
-Sam się
ogarnij, po co do mnie dzwonisz o tej godzinie. Jeżeli jeszcze nie
napisałem to znaczy, ze nie wstałem. A to znaczy, że będę bardzo
nieprzyjemny jeśli ktoś przerwie mi sen.-powiedział z zamkniętymi
oczami. -Żegnam frajerze.-rozłączył się.
Pomimo
starań nie mógł już zasnąć. Spojrzał w okno, słońce
wdzierało się do pokoju między frędzlami, które udawały firanę.
Od roku matka nie zmusiła go żeby powiesił w oknie coś bardziej
tradycyjnego. Mimo to nie porzucała nadziei i w każdą sobotę
odbywał się między nimi taki sam dialog jak przy ostatnich
świątecznych porządkach.
-Mógłbyś
zawiesić normalną firankę? Proszę cię Mino, widziałeś jak te
okna wyglądają z ulicy?
-Nie
interesuje mnie jak to wygląda z ulicy, mi się podoba. W pokoju ma
być jasno, a te durne firanki nie przepuszczają światła!
-Nigdy
nie możesz zrobić tego o co cię proszę?
-Nie.
Ciesz się, że chociaż te frędzle wiszą. Ja mogę żyć z gołymi
oknami, bez rolet, żaluzji, firan i zasłon. Nie patrz jak ci się
nie podoba.-potem zazwyczaj matka odpuszczała. Wiedziała, że i tak
nie przekona go do swojego zdania w sprawie pokoju. To było jego
terytorium i choćby realizował tam najmniej estetyczne dla innych
wizje, to i tak nic nie było w stanie go przekonać do zmiany
zdania.
Przeciągnął
się jeszcze raz na łóżku i zadzwonił do Blaze'a. Rano nie był
głodny więc chciał jeszcze trochę poleżeć i obudzić mózg.
-Witam
frajera.
-A
jednak plan się udał, wstałeś.
-Boże,
jesteś taki przebiegły, że aż mógłbyś to wpisać do CV jako
szczególne umiejętności.
-Obudzenie
cię graniczy z cudem więc możesz mieć rację. Jesteś sam w domu?
-Tak,
mama nocowała u Karla. Czemu pytasz?
-Też
jestem sam, mama wyszła i nie będzie jej jakoś do czternastej.
-Czyli
mam włączyć komputer?
-Bardzo
dobra odpowiedź. Szybko myślisz jak na ciebie zaraz po
przebudzeniu.
-Daj
mi 10 minut.
Naciągnął
koszulę w kratę, którą nad ranem rzucił koło łóżka kiedy się
rozbierał. Sprawdził w lustrze swoje odbicie Na policzku miał
odbitą poduszkę. Przydługie już włosy zaczęły delikatnie
falować. Odkąd wrócił od babci znowu zachowywali się z Blazem
jak przyjaciele, jakby to, co wydarzyło się u babci i to, co wyznał
mu ostatnio, nie miało żadnego znaczenia. Bał się tej rozmowy,
ale przecież obiecał Blaze'owi, że przestanie tchórzyć.
Usłyszał
charakterystyczną melodię połączenia i przyśpieszoną pracę
swojego serca.
-Witam
ponownie.-Mino odezwał się pierwszy.
-Ciepłe
powitania to chyba twoja specjalność. Myślałem, że usłyszę
'dobrze dziś wyglądasz' albo może chociaż 'fajnie cię znów
zobaczyć'.
-To
chyba za dużo myślisz kolego.-poczuł ten sam wstyd, który
paraliżował go zawsze na widok Blaze'a. Kończyny miał jak z
ołowiu a mimo to czuł, że dygocze.
-W
sumie to tak. Czasem wolałbym nie myśleć.-próbował wybrnąć z
krępującej ich oboje sytuacji.
Mino
nie miał pomysłu jak sprowadzić tą konwersację na właściwe
tory. Kolejny raz porażka.
-Dobra,
ja pierdolę, przepraszam. To nie tak miało być. Tylko ja już nic
nie rozumiem.-głos miał zrezygnowany.
-Dokładnie
czego?-chłopak o miodowych włosach wciągnął na głowę kaptur
czego Mino nawet nie zauważył, nie patrzył teraz na Blaze'a.
-Nie
umiem z tobą rozmawiać, zrozum to. Możemy gadać przez telefon
godzinami, nie wystarczy?
-Mi
nie wystarczy. Jakoś nadal nie rozumiem, wytłumacz mi.
-Nie
mogę na ciebie patrzeć i mówić tego, co chciałbym, bo się
rozpraszam. I wstydzę.-dodał cicho.
-Zamknij
oczy.
-Co?
Po co? Jakaś pojebana terapia?
-Zamknij
oczy i mów.-słowa wypowiadane przez Blaze'a brzmiały jak rozkaz, a
nie prośba.
Mino
przez chwilę był zdezorientowany. Po chwili jednak zdjął laptopa
z kolan, położył przed sobą i usiadł po turecku.
-No
dobra. Zaczynam od początku.
-Dawaj.
-Ja
nic nie rozumiem, głowa mi eksploduje od tych durnych myśli. I
jeszcze ten mój prezent. Żałosne.-zarumienił się na wspomnienie
tamtej kąpieli. Miał obrażoną minę i gestykulował rękami.
-Przecież my się przyjaźnimy, chociaż przyjaźń na odległość
jest chujowa. I ja cię w sumie nie znam, i ty nie znasz mnie. To
znaczy ja uważam, że znamy się dobrze, za dobrze. Ale Ingrid
uważałaby inaczej, gdybym jej o tobie powiedział. Ale nie
powiedziałem, bo z tobą jest zupełnie inaczej niż z nią i
pewnie by nie zrozumiała. Za dużo tych 'nie rozumiem' i 'nie wiem'.
Ale tak właśnie jest, że się gubię.-zakończył wypowiedź
ciężkim westchnięciem i otworzył oczy. Blaze się uśmiechał.
-Po
pierwsze, głupio tak zaczynać zdania od 'ale' jednakże mogę ci to
wybaczyć ze względu na okoliczności.-uśmiechnął się Blaze.
-I
tylko tyle?-Mino był rozczarowany. Liczył na jakiś głębszy
komentarz.
-Wiem,
że masz analityczny umysł, ale mnie matka natura takim nie
obdarzyła. W kwestii prezentu chciałbym podkreślić, że bardzo mi
się podobał.
-Jak
na takiego mądralę, za jakiego cię do tej pory miałem to nie
błyszczysz intelektem. Gorszy dzień?
-Nie
o to chodzi. Teraz moja kolej na prezent. Można powiedzieć, że się
stresuję. Zaraz powinieneś sprawdzić telefon.-rzeczywiście kilka
sekund później Mino dostał wiadomość. -Nie musisz nic mówić,
jeśli nie chcesz.-dodał po chwili.
Chłopak
drżącymi rękami podniósł telefon i otworzył to, co wysłał
Blaze. 'On jest nienormalny. Przecież ja zaraz spalę się ze
wstydu.'-pomyślał Mino i poczuł jak policzki nabierają koloru.
Zapisał otrzymane zdjęcie, na którym był Blaze, bez koszulki i
bez spodni. Leżał na łóżku w szarych bokserkach, na których
odznaczał się nabrzmiały penis. Mino poczuł, jak sam robi się
twardy. Nie umiał zapanować nad swoim podnieceniem. Spojrzał
jeszcze raz na zdjęcie, a potem na Blaze'a, który obserwował tą
scenę z dużą ciekawością.
-Twój
prezent jest chyba równie dobry, jak mój.-szeroko uśmiechnął się
Mino.
-Mino.
-Tak?-zapytał
z błyskiem w oczach.
-Lubię
kiedy tak na mnie patrzysz.-powiedział rozmarzonym głosem Blaze.
-Ej.
Zaraz wrócę, okej?-musiał wyjść do łazienki.
-I
tak wiem, po co idziesz.
-Taki
jesteś pewny swego? A może chcesz popatrzeć?-powiedział
ironicznie. Po chwili zorientował się jak zabrzmiał.
-A
pozwolisz? Słyszałem już...-głos chłopaka zmienił się.
Mino
poczuł jak robi mu się gorąco, a problem w spodniach domaga się
uwolnienia. Chciało mu się wymiotować chociaż nic nie jadł odkąd
się obudził. Zdecydował. Teraz albo nigdy, przecież chciał
wiedzieć na czym polega jego relacja z Blazem. Poprawił się na
łóżku i przechylił ekran laptopa tak, że kamera nie obejmowała
jego twarzy. Na to nie był jeszcze gotów. Po chwili zawahania
rozpiął koszulę i delikatnie odsłonił klatkę piersiową. Lewą
rękę położył obok głowy na stercie poduszek, o które się
opierał. Prawą włożył w bokserki. Nie musiał się pobudzać.
Przed oczami miał erekcję Blaze'a ze zdjęcia. Czy teraz też był
w takim stanie? Chyba chciałby się z nim kochać. Chciałby żeby
Blaze widział jak na niego działa. Przesuwał ręką po członku
zwiększając tempo. Jęknął głośno, tak, żeby Blaze słyszał.
Rozchylił nogi, jak gdyby czekając, aż ktoś go tam dotknie. Coraz
częściej żałował, że jeszcze z nikim nie spał. Może wtedy nie
byłby tak bardzo napalony widząc zwyczajne zdjęcie? Oddychał aż
nazbyt intensywnie, chciał, żeby Blaze słyszał, że jest mu
dobrze. Żeby wiedział, że chce go tu i teraz. Właśnie z nim
chciałby to zrobić. Wygiął się i lekko odrzucił głowę do
tyłu. Nie mógł wiedzieć, że teraz Blaze widział rozkosz
wymalowaną na jego twarzy i szeroko otwarte usta. Poczuł jak
bokserki robią się mokre a ciało przeszywają milion dreszczy.
Chwilę później klatka piersiowa poruszała się w spokojniejszym
oddechu.
-Jesteś
piękny. Chciałbym być teraz w twoim łóżku- powiedział ciepłym
głosem Blaze a chwilę później ich pełne namiętności, nieśmiałe
spojrzenia spotkały się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz