sobota, 30 kwietnia 2016

Rozdział 10 "Light"

M: Nie oceniaj mnie po przeczytaniu tego. Sam nie jestem w stanie siebie ocenić ani tego, kim jestem. Kilka lat temu, kiedy jeszcze cieszyły mnie takie rzeczy jak lepienie bałwana zimą miałem w klasie bardzo dobrego kolegę. Przyjaciela, Daniela. Daniel byłby naprawdę fajnym wspomnieniem z mojego życia gdyby nie to, że w wieku 10 lat postanowił pobawić się ze mną w dom, albo raczej w mamę i w tatę. Albo w tatę i w tatę? Nie wiem, może ja byłem mamą, bo to on był na górze. Gdybym go teraz zobaczył to bym go zabił. Nie, nie przesadzam. Nie za to, co mi zrobił, bo on był dzieckiem, takim samym jak ja. Nie rozumiał. Bo ja nie rozumiałem, i kurwa, nadal nie bardzo rozumiem, wiesz? Nie pamiętałem tego długie lata. Podobno ofiary pedofilii czasami zapominają. Oglądałeś zły dotyk? Ja oglądałem, szkoda, że nie rozkminiłem wtedy, że sam mam dziury w pamięci. I że nie wiem, dlaczego jestem spierdolony. Nie wiem czy to ta sama kategoria zaburzeń psychicznych, bo po 1. nikt mnie nie zgwałcił, po 2. Daniel miał 10 lat. Nie zrozum mnie źle. Ale ja nie wiem jaki bym był gdyby nie to. Powinienem bać się tego. Kiedy facet mnie dotyka. Ale nie potrafię. Chcę żeby któryś kiedyś to robił, a jak na razie zdarzyło się to tylko w sytuacji, która mnie brzydzi, kiedy o niej pomyślę. Nie potrafię z dziewczyną. To nie to. Tyle wiem. Nie wiem czy to zaakceptujesz. Ja siebie nie akceptuję. Przepraszam.
B: Gdybym Cię odrzucił przez coś takiego to chyba należałaby mi się cegła z nieba w łeb żeby wróciło mi racjonalne myślenie. Jesteś cudowny, wiesz? Rozmawiam z Tobą codziennie od kilku miesięcy. Piszemy godzinami. Znasz mój plan dnia, a ja twój. Wiesz, kiedy idę na imprezę, kiedy jestem w szkole a kiedy leżę przed telewizorem i nic nie robię. Zapewne nie wiesz, że myślę o Tobie przy każdej czynności, jaką wykonuję. Patrzę na szafkę w kuchni i pamiętam, że dzwoniłeś dwa tygodnie temu i wyciągałem wtedy płatki. A kiedy nie piszesz albo nie dzwonisz chcę wsiąść w pierwszy lepszy autobus i przyjechać żeby sprawdzić, czy wszystko jest z Tobą okej, bo może coś się stało, jesteś w szpitalu a mnie nikt nie powiadomi, bo nikt z twojego otoczenia nie wie, że znasz takie jednego typa z internetu. Nie traktuj tego jak wyrzutu. Szanuję to. Nie wiem, jak mam odbierać twój prezent dla mnie... Ale wiem, że jestem dla Ciebie i zawsze będę, bo za bardzo przywykłem do tego, że jesteśmy cały czas w kontakcie. Możesz mi mówić o wszystkim i nigdy tego nie potępię.
M: Chciałbym żebyś przyjechał. Za jakiś czas. Za miesiąc lub dwa. Nie umiem nawet z Tobą rozmawiać przez telefon tak, jak bym chciał, bo się boję.
B: Ty się boisz? Ty się niczego nie boisz :)))))))))
M: Bałem się Ciebie jak do mnie pierwszy raz napisałeś. Stwierdziłem, że jesteś chory psychicznie. Teraz wyszło, że to ja sam jestem spierdolony.
B: Powiedz tak brzydko o sobie jeszcze raz to obiecuję, że nie przyjadę.
M: Jebany szantażysta.
B: Już myślałem, że zostaniesz miły.

M: Chyba mi lepiej. Normalnieję. Dzięki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz