M: Nie
oceniaj mnie po przeczytaniu tego. Sam nie jestem w stanie siebie
ocenić ani tego, kim jestem. Kilka lat temu, kiedy jeszcze cieszyły
mnie takie rzeczy jak lepienie bałwana zimą miałem w klasie bardzo
dobrego kolegę. Przyjaciela, Daniela. Daniel byłby naprawdę fajnym
wspomnieniem z mojego życia gdyby nie to, że w wieku 10 lat
postanowił pobawić się ze mną w dom, albo raczej w mamę i w
tatę. Albo w tatę i w tatę? Nie wiem, może ja byłem mamą, bo to
on był na górze. Gdybym go teraz zobaczył to bym go zabił. Nie,
nie przesadzam. Nie za to, co mi zrobił, bo on był dzieckiem, takim
samym jak ja. Nie rozumiał. Bo ja nie rozumiałem, i kurwa, nadal
nie bardzo rozumiem, wiesz? Nie pamiętałem tego długie lata.
Podobno ofiary pedofilii czasami zapominają. Oglądałeś zły dotyk?
Ja oglądałem, szkoda, że nie rozkminiłem wtedy, że sam mam
dziury w pamięci. I że nie wiem, dlaczego jestem spierdolony. Nie
wiem czy to ta sama kategoria zaburzeń psychicznych, bo po 1. nikt
mnie nie zgwałcił, po 2. Daniel miał 10 lat. Nie zrozum mnie źle.
Ale ja nie wiem jaki bym był gdyby nie to. Powinienem bać się
tego. Kiedy facet mnie dotyka. Ale nie potrafię. Chcę żeby któryś
kiedyś to robił, a jak na razie zdarzyło się to tylko w sytuacji,
która mnie brzydzi, kiedy o niej pomyślę. Nie potrafię z
dziewczyną. To nie to. Tyle wiem. Nie wiem czy to zaakceptujesz. Ja
siebie nie akceptuję. Przepraszam.
B:
Gdybym Cię odrzucił przez coś takiego to chyba należałaby mi się
cegła z nieba w łeb żeby wróciło mi racjonalne myślenie. Jesteś
cudowny, wiesz? Rozmawiam z Tobą codziennie od kilku miesięcy.
Piszemy godzinami. Znasz mój plan dnia, a ja twój. Wiesz, kiedy idę
na imprezę, kiedy jestem w szkole a kiedy leżę przed telewizorem i
nic nie robię. Zapewne nie wiesz, że myślę o Tobie przy każdej
czynności, jaką wykonuję. Patrzę na szafkę w kuchni i pamiętam,
że dzwoniłeś dwa tygodnie temu i wyciągałem wtedy płatki. A
kiedy nie piszesz albo nie dzwonisz chcę wsiąść w pierwszy lepszy
autobus i przyjechać żeby sprawdzić, czy wszystko jest z Tobą
okej, bo może coś się stało, jesteś w szpitalu a mnie nikt nie
powiadomi, bo nikt z twojego otoczenia nie wie, że znasz takie
jednego typa z internetu. Nie traktuj tego jak wyrzutu. Szanuję to.
Nie wiem, jak mam odbierać twój prezent dla mnie... Ale wiem, że
jestem dla Ciebie i zawsze będę, bo za bardzo przywykłem do tego,
że jesteśmy cały czas w kontakcie. Możesz mi mówić o wszystkim
i nigdy tego nie potępię.
M:
Chciałbym żebyś przyjechał. Za jakiś czas. Za miesiąc lub dwa.
Nie umiem nawet z Tobą rozmawiać przez telefon tak, jak bym chciał,
bo się boję.
B: Ty
się boisz? Ty się niczego nie boisz :)))))))))
M: Bałem
się Ciebie jak do mnie pierwszy raz napisałeś. Stwierdziłem, że
jesteś chory psychicznie. Teraz wyszło, że to ja sam jestem
spierdolony.
B:
Powiedz tak brzydko o sobie jeszcze raz to obiecuję, że nie
przyjadę.
M:
Jebany szantażysta.
B: Już
myślałem, że zostaniesz miły.
M: Chyba
mi lepiej. Normalnieję. Dzięki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz