Ten wtorek nie różnił się niczym od
tego, który już był, ani prawdopodobnie od tego, który nadejdzie.
Szczerze mówiąc, od kilku miesięcy wszystkie dni niezależnie od
swojej nazwy były dla Mino takie same. Droga ze szkoły dłużyła
się. Autobus utknął w korku. 'Kto by się spodziewał, korki w
takiej światowej metropolii, w sumie główna ulica tego miasta ma
jakieś 300m, kto nadal w ogóle temu prawa miejskie, zdrowy był na
umyśle? Szybciej chyba bym doszedł na pieszo, ale po co się
męczyć, nie będę wracać ze szkoły na nogach, chcę
spać'-marudził sam do siebie w myślach. Po co. Te dwa wyrazy
gościł w życiu Mino zbyt często. 10 minut później był już w
domu. Machinalnie zrobił to, co miał do zrobienia. Pozmywał po
śniadaniu, pościelił łóżko swoje i mamy, pozbierał z wierzchu
swoje ubrania, które nie wiedzieć czemu leżały wszędzie tylko
nie tam, gdzie normalni ludzie odkładają te brudne, czyli w koszu
na pranie. Spojrzał tylko troskliwie na klatkę, w której spała
świnka morska i poddał się ulubionej czynności-bezcelowemu
leżeniu w najdziwniejszych pozycjach.
-Tumblr.-powiedział sam do siebie
znalazłszy sobie rozrywkę na najbliższe pół dnia zanim dojrzeje
do widoku książek od jego ulubionych przedmiotów, biologii i
chemii. Kiedyś Mino chciał zostać lekarzem. Lubił leki, lubił
uczyć się o chorobach i kochał diagnozować innych chociaż
wiedział, że jako osoba bez wykształcenia medycznego nie powinien
sugerować nikomu na co wskazują objawy. Ale nie potrafił się
opanować a diagnozy jakie stawiał znajomym, którzy z uporem
dopytywali o swój stan zdrowia w 80% przypadków sprawdzały się z
tym, do czego dochodzili później lekarze. Niestety etap marzenia o
karierze lekarza miał już za sobą. Profilowane liceum skutecznie
uświadomiło mu, że nie jest w stanie przebrnąć przez to, co
jest pomiędzy fascynacją jakąś dziedziną, a studiowaniem jej.
„Nie mogę zdecydować czy potrzebuję
przytulenia, dużej kawy, paru pięćdziesiątek wódki czy dwóch
tygodni snu”-przeczytał i zreblogował wpis. Niewiele myśląc
wszedł na bloga autora. 'Może tam znajdzie coś
podobnego?'-pomyślał Mino i nieśpiesznie zaczął przewijać
palcem po ekranie. Chłonął cytaty i zdjęcia po czym zorientował
się, że zreblogował chyba 50 kolejnych wpisów. 'Ja pierdolę, ten
ktoś pomyśli, że jestem jakimś follow for follow albo, że mam 12
lat, albo, że go stalkuję. Z drugiej strony ktoś musi mieć tak
posrane w głowie jak ja, skoro nie wie czy woli wódkę czy
sen.'-nawet w tak anonimowym miejscu jak internet przejmował się,
co pomyśli o nim druga osoba. Tumblr traktował trochę jak
nowoczesną formę pamiętnika, a te z reguły są dość osobiste.
Nie chciał afiszować przed przyjaciółmi czy znajomymi swojego
prawdziwego ja, dlatego nikomu nie zdradzał się z posiadaniem bloga
w tej formie.
Masz nową wiadomość od: blaize62,
przywitaj się!
-To tu można wysyłać wiadomości?!
Kim jesteś blaize62, czemu do mnie piszesz i jak mam przeczytać
twój nick? Jesteś chorą osobą blaize62...ja jestem chory bo
właśnie zreblogowałem 50 twoich wpisów, a teraz rozmawiam na głos
ze sobą. Rozmowa ze sobą nigdy nie jest pozytywnym objawem.
blaize62: Albo mi się wydaje, albo
mój blog ci się spodobał.
xminox: Dobrze ci się wydaje,
wreszcie ktoś, kto myśli podobnie do mnie i żyje, niesiesz mi
nadzieję przyjacielu/przyjaciółko?
PS: Mam nadzieję, że 62 to nie rok
twojego urodzenia, jeśli tak to właśnie zakończyłem tą rozmowę
XD
blaize62: Dodaj do tego 35 lat i
wyjdzie mój rok urodzenia. Za to z twojego nicku mogę wywnioskować
tyle, co nic.
PS: Nie, nie jesteś zabawny panie
xminox.
xminox: Mam na imię Mino. I właśnie
bawiłem się w twojego stalkera. Jestem zabawny.
blaize62: Jestem Blaze. Chętnie
zakwestionuję twoje poczucie humoru innym razem, bo teraz muszę
spadać. Do napisania :)
Mimowolnie
uśmiechnął się czytając ostatnią wiadomość. Szybko zapomniał
o rozmowie słysząc charakterystyczny szczęk kluczy matki. Po
odgłosach, jakie wydawały odbijane od siebie klucze i to, do czego
były przyczepione rozpoznawał, kto zbliża się do domu. Wstał,
nie chcąc żeby matka znów spojrzała na swoje niezainteresowane
życiem doczesnym, ani innymi przyziemnymi sprawami dziecko. Nie
rozumiała go, już nie podejmowała prób rozmowy ani zacieśnienia
relacji. Łączyła ich już tylko zasada, że między matką a
dzieckiem w rodzinie, która nie jest dotknięta patologią występuje
wrodzona miłość. Od 2 lat towarzyszyły im te sztuczne gesty, aż
nauczyli się ich na pamięć i bez skrępowania egzystowali obok
siebie, wzajemnie nie wchodząc sobie w drogę.
Spojrzał na
kobietę krojącą warzywa i odczuł ogromną frustrację. Narastała
w nim chęć głośnego krzyku, ale wiedział, że nie może.
Obwiniał siebie za bycie złym synem. Jakie dziecko widząc matkę
ma ochotę ją zamordować, uderzyć, potrząsnąć nią mocno i
zapytać „o co tu do chuja chodzi, mamo, dlaczego się
nienawidzimy, mamo, dlaczego powinienem cię kochać a nie potrafię,
mamo, pomocy...”. Wyprowadzony z równowagi swoimi myślami,
rozdygotany w środku Mino mijające godziny spędził w czterech
ścianach swojego pokoju. Wykradł się tylko po kanapki późnym
wieczorem. Czuł, że gdyby znalazł się z rodzicielką w jednym
pomieszczeniu, nie wytrzymałby i w najlepszym wypadku by się
rozpłakał. 'OK Mino, gorszy dzień. Raz na kilka miesięcy możesz
być niedostosowany do brutalności tego szarego, brudnego świata'.
Zasnął myśląc o konieczności powtórzenia prawa Hessa przed
jutrzejszą kartkówką z chemii. Szkoła skutecznie zepchnęła chęć
poszukiwania odpowiedzi na tak ważne dla niego pytania na dalszy
tor.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz