Kolejnych
kilka dni zajęło Mino doprowadzenie do porządku swojej sytuacji w
szkole, która, co tu dużo mówić, była niezwykle nieciekawa. Może
gdyby pojawiał się na lekcjach częściej niż 3 dni w tygodniu na
5 wymaganych nauczyciele patrzyliby na niego nieco przychylniej. W
ten deszczowy czwartek wracając do domu czuł się jak mop. Mop,
który ktoś właśnie zanurzył w wiadrze z odrażająco brudną,
lodowatą wodą a potem wycisnął i uderzył nim z impetem na
podłogę. Czy to zdrowe czuć się jak mop? Do tego wszystkiego
jeszcze taki potraktowany domestosem, żeby chlor wytrawił z niego
całą zarazę, bezczelność i niedostosowanie, jakie w sobie nosił
od chwili narodzin. Po przekroczeniu progu domu około godziny 15
wiedział już, że czeka go kolejne popołudnie z książkami, jeśli
ma ochotę podejść kiedykolwiek do matury. W natłoku przyjemności,
jakie dostarczał mu los Mino mógł wyrzucić z pamięci tę
niezręczną, nocną rozmowę z nieznajomym. Prawda była jednak
taka, że Mino pamiętał wszystko aż nazbyt. Każda próba analizy
tamtej sytuacji kończyła się czymś w rodzaju wstydu. Wstydził
się przebiegu tej rozmowy i tego, jak mówił do niego Blaze. 'Kurwa
ogarnij się'-tylko na tyle było stać jego mózg kiedy ponownie
leżąc na łóżku przypomniał sobie tamto wydarzenie. Ostre słowa
już dawno przestały robić na nim wrażenie, więc używał ich
nawet w myślach.
Nakrył
się kołdrą aż po uszy. Wiedział, że to głupie i odrobinę
śmieszne, ale tylko wtedy mógł myśleć o dowolnej rzeczy. Tylko
wtedy czuł się bezpieczny, tak, jakby kołdra chroniła go od
zewnętrznego świata, jakby zatrzymywała te myśli w nim i nie
dawała im się rozprzestrzenić. Kiedy wstanie już ich nie będzie.
Chwycił telefon i zamknął oczy naciskając 'wyślij' a następnie
szybko schował telefon. Bał się odpowiedzi, ale jeszcze bardziej
bał się jej braku. Nie znosił porażek, nie działały one na
niego motywująco. Wręcz przeciwnie, niszczyły go od środka i
sprawiały, że czuł się beznadziejny i niepotrzebny. Wtem usłyszał
dźwięk smsa.
Ja:
Czyżby pan Blaze miał kaca już 4 dzień? Słabo, słabiutko,
najsłabiej ;)
Blaze:
…
Blaze:
Mówiłem Ci już, że masz chujowe poczucie humoru.
Ja:
Ok, jack pot. Na serio, lepiej już się czujesz?
Czekał
jeszcze 10 minut, ale wiadomości zwrotnej już nie otrzymał.
Wkurwiony tym, że ktoś tak bezceremonialnie go olał otworzył
podręcznik do polskiego i zaczął czytać o nurcie filozoficznym,
który obchodził go tak jak zeszłoroczny śnieg.
Koło
północy był już po prysznicu. Przyszedł do pokoju, poszukał
ulubionych bokserek w koty i położył pod powierniczką najbardziej
wstydliwych myśli 18 ostatnich lat egzystencji. 'Budzik. Budzik
kurwa do ulubionej popierdolonej szkoły Mino, chyba, że chcesz żeby
cie z niej wypierdolili, a stanie się to zdecydowanie szybciej niż
Armstrong doleciał na księżyc”. Wibracja.
Blaze:
Przepraszam, że nie odpisałem od razu, nie mogłem.
Ja:
Ok. Co/Kto Cię zatrzymał/o? Jeśli mogę wiedzieć?
'No i
co książę Blaze, znowu to samo? Po co ja się podklejam do ludzi?
Nieważne...'-zamknął powieki i wtulił mocno twarz w poduszkę.
Zasnął prawie natychmiast. Nie słyszał wiadomości, która
przyszła 20 minut po północy.
Blaze:
Wiem, że mogę wyjść na wariata, że pisze do kogoś kogo nie
znam, i jeszcze dzwoniłem do Ciebie, tzn Ty dzwoniłeś do mnie, ale
na moją prośbę. Tak, ja to wiem, że jestem pojebany. I potem
nawet nie podziękowałem ani nic, więc teraz dziękuję. Zatrzymała
mnie mama. Zagadałem się z nią na skype.
Blaze:
Pewnie już śpisz, skoro nie odpisujesz. Albo robisz to żeby się
odegrać. Przejrzałem dziś całego twojego tumblra. Nie wiem, czy
zdajesz sobie z tego sprawę ale naprawdę dobrze wyglądasz na
jednym zdjęciu, ale nie dodawaj więcej swoich foto do tego
internetowego śmietnika dla
homo-trans-wege-hipstero-undergroundowych-randomowych ludzi. Chyba
nie chcesz, żeby jakiś typ fapał sobie do twojej twarzyczki?
Kiedy
Mino spał, a wibracje w telefonie nie dawały za wygraną po drugiej
stronie ekranu komórki siedział dziewiętnastoletni chłopak
średniego wzrostu, o włosach w kolorze akacjowego miodu i wgapiał
się na przemian w zdjęcie Mino i screena tego, co zobaczył na jego
blogu.
Pobudki
nie należą do najprzyjemniejszych, zwłaszcza jeśli mają miejsce
przez 10 rano. Tak przynajmniej uważał Mino, który wytrwale
udowadniał, że mózg młodego człowieka nie jest w stanie
pochłaniać wiedzy na pierwszej i drugiej lekcji, unikając ich jak
ognia. Po 4 budziku i 20 minutach do odjazdu autobusu zwlekł się z
łóżka. Do szkoły miał 15minut piechotą, ale autobus jechał 3
do 4 minut, co daje w najgorszym wypadku 11 minut więcej spania. Ten
argument przeważał nad chęcią posiadania jakiejkolwiek kondycji
czy prowadzeniem zrównoważonego trybu życia. Dziś żyje się
szybko, a umiera młodo. Starość to przyszłość, której Mino nie
zamierzał doczekać. Robiąc kanapki odczytał wiadomości z nocy i
uśmiech sam wpełzł na jego usta.
Mino:
W ryj to Ty masz, jak się spotkamy.
Natychmiast
otrzymał odpowiedź.
Blaze:
A spotkamy?
Mino:
Torba narkotyków i druga siana to przepustka do mojego zgniłego
serca. W przypadku niespełnienia warunków ty zgnijesz, ale za
kratami.
Blaze:
Białe czy zielone te narkotyki?
Mino:
Daję Ci wolną rękę w tym temacie.
Uśmiechnął
się i wyszedł do miejsca, którego tak bardzo nienawidził.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz