czwartek, 28 kwietnia 2016

Rozdział 3 "Light"

Kolejnych kilka dni zajęło Mino doprowadzenie do porządku swojej sytuacji w szkole, która, co tu dużo mówić, była niezwykle nieciekawa. Może gdyby pojawiał się na lekcjach częściej niż 3 dni w tygodniu na 5 wymaganych nauczyciele patrzyliby na niego nieco przychylniej. W ten deszczowy czwartek wracając do domu czuł się jak mop. Mop, który ktoś właśnie zanurzył w wiadrze z odrażająco brudną, lodowatą wodą a potem wycisnął i uderzył nim z impetem na podłogę. Czy to zdrowe czuć się jak mop? Do tego wszystkiego jeszcze taki potraktowany domestosem, żeby chlor wytrawił z niego całą zarazę, bezczelność i niedostosowanie, jakie w sobie nosił od chwili narodzin. Po przekroczeniu progu domu około godziny 15 wiedział już, że czeka go kolejne popołudnie z książkami, jeśli ma ochotę podejść kiedykolwiek do matury. W natłoku przyjemności, jakie dostarczał mu los Mino mógł wyrzucić z pamięci tę niezręczną, nocną rozmowę z nieznajomym. Prawda była jednak taka, że Mino pamiętał wszystko aż nazbyt. Każda próba analizy tamtej sytuacji kończyła się czymś w rodzaju wstydu. Wstydził się przebiegu tej rozmowy i tego, jak mówił do niego Blaze. 'Kurwa ogarnij się'-tylko na tyle było stać jego mózg kiedy ponownie leżąc na łóżku przypomniał sobie tamto wydarzenie. Ostre słowa już dawno przestały robić na nim wrażenie, więc używał ich nawet w myślach.
Nakrył się kołdrą aż po uszy. Wiedział, że to głupie i odrobinę śmieszne, ale tylko wtedy mógł myśleć o dowolnej rzeczy. Tylko wtedy czuł się bezpieczny, tak, jakby kołdra chroniła go od zewnętrznego świata, jakby zatrzymywała te myśli w nim i nie dawała im się rozprzestrzenić. Kiedy wstanie już ich nie będzie. Chwycił telefon i zamknął oczy naciskając 'wyślij' a następnie szybko schował telefon. Bał się odpowiedzi, ale jeszcze bardziej bał się jej braku. Nie znosił porażek, nie działały one na niego motywująco. Wręcz przeciwnie, niszczyły go od środka i sprawiały, że czuł się beznadziejny i niepotrzebny. Wtem usłyszał dźwięk smsa.

Ja: Czyżby pan Blaze miał kaca już 4 dzień? Słabo, słabiutko, najsłabiej ;)
Blaze: …
Blaze: Mówiłem Ci już, że masz chujowe poczucie humoru.
Ja: Ok, jack pot. Na serio, lepiej już się czujesz?
Czekał jeszcze 10 minut, ale wiadomości zwrotnej już nie otrzymał. Wkurwiony tym, że ktoś tak bezceremonialnie go olał otworzył podręcznik do polskiego i zaczął czytać o nurcie filozoficznym, który obchodził go tak jak zeszłoroczny śnieg.


Koło północy był już po prysznicu. Przyszedł do pokoju, poszukał ulubionych bokserek w koty i położył pod powierniczką najbardziej wstydliwych myśli 18 ostatnich lat egzystencji. 'Budzik. Budzik kurwa do ulubionej popierdolonej szkoły Mino, chyba, że chcesz żeby cie z niej wypierdolili, a stanie się to zdecydowanie szybciej niż Armstrong doleciał na księżyc”. Wibracja.

Blaze: Przepraszam, że nie odpisałem od razu, nie mogłem.
Ja: Ok. Co/Kto Cię zatrzymał/o? Jeśli mogę wiedzieć?

'No i co książę Blaze, znowu to samo? Po co ja się podklejam do ludzi? Nieważne...'-zamknął powieki i wtulił mocno twarz w poduszkę. Zasnął prawie natychmiast. Nie słyszał wiadomości, która przyszła 20 minut po północy.
Blaze: Wiem, że mogę wyjść na wariata, że pisze do kogoś kogo nie znam, i jeszcze dzwoniłem do Ciebie, tzn Ty dzwoniłeś do mnie, ale na moją prośbę. Tak, ja to wiem, że jestem pojebany. I potem nawet nie podziękowałem ani nic, więc teraz dziękuję. Zatrzymała mnie mama. Zagadałem się z nią na skype.
Blaze: Pewnie już śpisz, skoro nie odpisujesz. Albo robisz to żeby się odegrać. Przejrzałem dziś całego twojego tumblra. Nie wiem, czy zdajesz sobie z tego sprawę ale naprawdę dobrze wyglądasz na jednym zdjęciu, ale nie dodawaj więcej swoich foto do tego internetowego śmietnika dla homo-trans-wege-hipstero-undergroundowych-randomowych ludzi. Chyba nie chcesz, żeby jakiś typ fapał sobie do twojej twarzyczki?

Kiedy Mino spał, a wibracje w telefonie nie dawały za wygraną po drugiej stronie ekranu komórki siedział dziewiętnastoletni chłopak średniego wzrostu, o włosach w kolorze akacjowego miodu i wgapiał się na przemian w zdjęcie Mino i screena tego, co zobaczył na jego blogu.

Pobudki nie należą do najprzyjemniejszych, zwłaszcza jeśli mają miejsce przez 10 rano. Tak przynajmniej uważał Mino, który wytrwale udowadniał, że mózg młodego człowieka nie jest w stanie pochłaniać wiedzy na pierwszej i drugiej lekcji, unikając ich jak ognia. Po 4 budziku i 20 minutach do odjazdu autobusu zwlekł się z łóżka. Do szkoły miał 15minut piechotą, ale autobus jechał 3 do 4 minut, co daje w najgorszym wypadku 11 minut więcej spania. Ten argument przeważał nad chęcią posiadania jakiejkolwiek kondycji czy prowadzeniem zrównoważonego trybu życia. Dziś żyje się szybko, a umiera młodo. Starość to przyszłość, której Mino nie zamierzał doczekać. Robiąc kanapki odczytał wiadomości z nocy i uśmiech sam wpełzł na jego usta.

Mino: W ryj to Ty masz, jak się spotkamy.
Natychmiast otrzymał odpowiedź.
Blaze: A spotkamy?
Mino: Torba narkotyków i druga siana to przepustka do mojego zgniłego serca. W przypadku niespełnienia warunków ty zgnijesz, ale za kratami.
Blaze: Białe czy zielone te narkotyki?
Mino: Daję Ci wolną rękę w tym temacie.


Uśmiechnął się i wyszedł do miejsca, którego tak bardzo nienawidził.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz