Z kuchni
dotarł do niego odgłos tłuczonego szkła.
-Nic ci
nie jest mamo?-zawołał Blaze
-To nic
kochanie, potłukłam tą salaterkę od cioci Agnes. Będę jej to
musiała jakoś wytłumaczyć, mam nadzieję, że nie będzie na mnie
zła.
-Najwyżej
powiemy, że to ja. Mi wszystko leci z rąk, uwierzy.-krzyknął
wychylając się ze schodów.
Mama
Blaze'a, Nora wróciła do rodziny 3 dni temu. Nie widział jej od 3
miesięcy i chyba właśnie dlatego krępował się jej obecnością.
Tęsknił za nią, ale przywykł do tego, że organizuje sobie czas
sam, a tylko ciocia Agnes wpada raz na jakiś czas sprawdzić, czy
wszystko gra. To nie tak, że był nieczuły. Miał do matki
pretensje, że nie wzięła go ze sobą, tylko zostawiła na tak
długo. Przecież mógł jej pomóc tam, w Szwajcarii. Był młody,
energiczny i obyty w świecie więc z pewnością jego obecność
przy świeżo zranionej mamie była wskazana. Wyjazd matki był
konieczny, musiała załatwić wszystkie sprawy związane z rozwodem,
tak, żeby raz na zawsze uwolnić się od męża. Dopóki Rob był
zastępcą dyrektora działu kreatywnego w rodzinie państwa Corel
nie działo się nic złego. Gdy awansował po odejściu na emeryturę
przełożonego zaczęły się coraz częstsze delegacje, firmowe
bankiety i przyjęcia. Do domu wracał późnymi wieczorami,
obładowany papierami. Oddalił się od żony i syna, nie wrócił z
konferencji nawet wtedy, gdy jego matka leżała w szpitalu po
ciężkim zawale. Ten stan trwał przez ponad rok, aż Nora
zorientowała się, że jej mąż układa sobie życie z kimś innym.
Właściwie ułożył je na nowo już jakiś czas temu, bo jak się
okazało miał ciężarną kochankę. Z jego tłumaczeń wynikało,
że poznali się na jednym z eventów. Czuł się samotny i młoda
Samantha zawróciła mu w głowie. Po wyrzuceniu męża za drzwi pani
Corel długo miała wątpliwości czy dobrze zrobiła. Bała się, że
sama sobie nie poradzi. Miała stałą pracę jako księgowa, ale
zdawała sobie sprawę, że ich standard życia będzie musiał się
znacznie obniżyć. Koniec z wycieczkami do Egiptu kiedy dookoła
leżał śnieg, a temperatury sięgały poniżej 0^C. Dzięki namowom
Blaze'a złożyła pozew o rozwód. Sprawa trwała długo gdyż Rob
utrudniał przebieg rozwodu jak mógł, ukrywając się w Szwajcarii
ze swoją nową rodziną. Nora jednak nie poddała się i wyjechała
aby go odnaleźć i zmusić do rozwodu. Chcąc zachować resztki
honoru postanowił przepisać rodzinny dom na syna. Tegoroczne Boże
Narodzenie Nora spędzała już szczęśliwie jako niezamężna
kobieta.
*
Było tak jak się spodziewał. Babcia była wkurwiająca a pod
nogami plątały się dzieci. W kuchni przy tradycyjnym piecu
krzątały się dwie ciocie. Darzył te kobiety sympatią od
najmłodszych lat. Dziś nie dane było mu słuchać uwag na swój
temat. Obiektem zainteresowań stała się mama i jej towarzysz. Mino
było to bardzo na rękę. Korzystając z okazji wymknął się do
parku. Ostatni raz był tu latem. Niewiele się zmieniło, ale teraz
gałęzie pokrywała cienka warstwa puchu. Spod niego wystawały
butwiejące liście. Za kilka miesięcy w tym miejscu wyrośnie
pokrzywa a konary drzew pokryje delikatny mech. Będzie można dotknąć
go i pozostawi na dłoni mączny, zielony ślad oraz subtelny zapach
lasu. Platany zaczną zrzucać korę upodabniając się do
gigantycznych wężów boa. Kilkanaście metrów dalej ścieżka
miała dwa rozwidlenia. Poszedł w prawo, drogą prowadzącą do
jeziora. Było zimno, ale przyjemnie. Przychodzili tu z dziadkiem,
kiedy jeszcze żył i karmili łabędzie. Pewnego razu zwierzę
wyszło na brzeg i zaczęło gonić Mino kiedy temu skończył się
chleb i nie miał już czym poczęstować ptasiego przyjaciela.
Strach, którego nabawił się będąc brzdącem zakorzenił się
głęboko i to zbiorowisko białych piór, majestatycznie sunące po
tafli wody powodowało u niego dreszcze jeśli znalazło się zbyt
blisko. Otoczenie nastrajało go do rozmyślań. On sam, siedzący w
bezruchu na ławce i uśpiona na pewien czas przyroda. Chciałby
pokazać komuś to piękne miejsce. Sprawić, że poczuje się tak
jak on, wsłucha w wewnętrzny rytm ziemi, opowie jej o swoich
problemach, a ona odpowie tym samym. Nie pragnął przedstawiać
nikogo rodzinie bo do niej nie żywił głębokich uczuć. Chciałby
wytłumaczyć komuś, tej szczególnej osobie, która na to zasłuży
jak zmienia się na przestrzeni miesięcy ta zapomniana leśna
głusza. Byle jaki urzędnik w Brukseli nie ma o niej pojęcia, a
może gdyby miał byłby szczęśliwszy. Tutaj Mino był sam ze sobą
a jednak szczęśliwy. Zamknął oczy i głośno westchnął. Pragnął
miłości, bez niej czuł się pusty. Bał się, że nie potrafi
kochać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz