sobota, 30 kwietnia 2016

Rozdział 8 "Light"

Nie wierzył w to, co usłyszał. Czy da się być większym debilem? Wtedy uważał, że absolutnie nie. Właśnie wszedł na najwyższe stadium głupoty.
M: Ja ci coś takiego napisałem? Nie przypominam sobie?-jego głos był pełen strachu
B: A skąd uważasz miałbym wysunąć takie wnioski? Mogę ci podać nawet dokładną datę i przeczytać...-był dotknięty oskarżycielskim tonem głosu Mino. Chciał tylko zapytać czy chłopaka coś nie dręczy. Coraz bardziej przejmował się nim.
M: Czytaj.-wydał krótkie polecenie.
B: Zaczynam. 'Jeśli wyrwiesz piękny kwiat z ziemi, to owszem, w wazonie przeżyje jeszcze kilka dni, ale z każdym kolejnym będzie słabł. Aż z braku wody do życia uschnie. Czy to ja? Czy kiedykolwiek byłem kwiatem, czy tylko zbiorem niczego? Gdzie moja woda? Usycham. Ratujcie mnie. Niech ktoś mnie uratuje.'-na te słowa Mino spoważniał. Wiedział już, że zapisał je gdzieś, nie miał pojęcia, że sam wysłał je do Blaze'a. 'Pierdolony wypadek'-pomyślał Mino.
M: Dobra, nie czytaj dalej. Już się pośmialiśmy? Tak? To cześć, nie potrzebuję niczyjej pomocy, nie będę się zabijał ani nic z tych rzeczy, jestem zdrowy na umyśle-rozłączył się.
Nie wiedział, na kogo był zły. Czy Blaze nie mógł udawać, że nie dostał takiej wiadomości? Nikt go nie prosił żeby wchodził z butami w jego życie i mieszał w sprawy, które według Mino warte były zapomnienia.
*
M: Przepraszam. Mogę się wściekać tylko na siebie. Nie zrobiłeś nic złego. Po prostu ja się nie lubię obnosić ze swoimi uczuciami.
B: Według mnie byłeś kwiatem, i nadal nim jesteś.-napisał Blaze, stanął przy otwartym oknie i zapalił już trzeciego papierosa. Denerwował się. Wystukanie tych kilku słów wymagało bardzo dużo odwagi. Telefon zaczął dzwonić. Po chwili zawahania odebrał.
-Kąpię się. Nie mam dużo czasu. Zimno tu.-głos Mino był inny niż zwykle. Pełen wątpliwości, czy to, co chce zrobić jest słuszne. Słaby i drżący.
-Może dość już tej kąpieli? Idź spać, obaj mieliśmy ciężki dzień. Możemy jeszcze popisać, jak będziesz chciał. Opowiesz mi co z mamą i tym jej nowym facetem.-starał się prowadzić rozmowę tak, jak zwykle ale czuł, że tym razem coś jest inaczej.
-Zamknij się. I mnie nie pouczaj. Okej? Nic nie mów, tylko słuchaj.
-Co Ty robisz...?
-Wszyscy już śpią. Słuchaj.
Blaze czuł jak od stóp po czubek głowy przebiega go dreszcz, a ciało obiega przyjemne ciepło. Wiedział dokąd zmierza ta rozmowa. Nie mógł nad sobą zapanować. Czuł, że robi się twardy. Zamknął powieki słysząc płytki oddech i ciche pojękiwania Mino. Po kilku szybszych oddechach i gardłowym dźwięku poznał, że już skończył. Nie wiedział czy ma coś powiedzieć. Nie chciał kończyć. Chciał go teraz zobaczyć, a najbardziej chciał znaleźć się w wannie razem z nim i samemu sprawiać mu przyjemność. Nie myślał już racjonalnie.
-Przeżyłeś książę?-pierwszy odezwał się Mino.
-Tak. Fajny ten twój prezent na gwiazdkę.-roześmiał się, próbując pociągnąć rozmowę żeby nie stała się krępująca.
-Wreszcie wymyśliłem w miarę dobry prezent. Kolorowych snów.-tym razem zaśmiał się Mino.
Czuł, że Blaze zaraz napisze. Zawsze po rozmowie pisali jeszcze ze sobą długo. Przez to obydwaj chodzili niedospani.
B: Przez Ciebie mam problem w spodniach.
M: Ja już swój załatwiłem. Teraz twoja kolej.-ta gra coraz bardziej mu się podobała.
B: Skąd wiedziałeś, że mi się spodoba?
M: Dużo o Tobie wiem. Ty o mnie zresztą też. Gej radar na odległość?
B: Znalazłem Cię na fejsie. Nie masz dziewczyny. Jesteś przystojny. I przeglądasz te same blogi co ja. Musiałeś być gejem.
M: Trudny temat.
B: Trudny temat?

M: Myślę, że w niedalekiej przyszłości go poruszymy.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz