Nie
wierzył w to, co usłyszał. Czy da się być większym debilem? Wtedy uważał, że absolutnie nie. Właśnie wszedł na najwyższe stadium głupoty.
M: Ja ci
coś takiego napisałem? Nie przypominam sobie?-jego głos był pełen
strachu
B: A
skąd uważasz miałbym wysunąć takie wnioski? Mogę ci podać
nawet dokładną datę i przeczytać...-był dotknięty
oskarżycielskim tonem głosu Mino. Chciał tylko zapytać czy
chłopaka coś nie dręczy. Coraz bardziej przejmował się nim.
M:
Czytaj.-wydał krótkie polecenie.
B:
Zaczynam. 'Jeśli wyrwiesz piękny kwiat z ziemi, to owszem, w
wazonie przeżyje jeszcze kilka dni, ale z każdym kolejnym będzie
słabł. Aż z braku wody do życia uschnie. Czy to ja? Czy
kiedykolwiek byłem kwiatem, czy tylko zbiorem niczego? Gdzie moja
woda? Usycham. Ratujcie mnie. Niech ktoś mnie uratuje.'-na te słowa
Mino spoważniał. Wiedział już, że zapisał je gdzieś, nie miał
pojęcia, że sam wysłał je do Blaze'a. 'Pierdolony
wypadek'-pomyślał Mino.
M:
Dobra, nie czytaj dalej. Już się pośmialiśmy? Tak? To cześć,
nie potrzebuję niczyjej pomocy, nie będę się zabijał ani nic z
tych rzeczy, jestem zdrowy na umyśle-rozłączył się.
Nie
wiedział, na kogo był zły. Czy Blaze nie mógł udawać, że nie
dostał takiej wiadomości? Nikt go nie prosił żeby wchodził z
butami w jego życie i mieszał w sprawy, które według Mino warte
były zapomnienia.
*
M:
Przepraszam. Mogę się wściekać tylko na siebie. Nie zrobiłeś
nic złego. Po prostu ja się nie lubię obnosić ze swoimi
uczuciami.
B:
Według mnie byłeś kwiatem, i nadal nim jesteś.-napisał Blaze,
stanął przy otwartym oknie i zapalił już trzeciego papierosa.
Denerwował się. Wystukanie tych kilku słów wymagało bardzo dużo
odwagi. Telefon zaczął dzwonić. Po chwili zawahania odebrał.
-Kąpię
się. Nie mam dużo czasu. Zimno tu.-głos Mino był inny niż
zwykle. Pełen wątpliwości, czy to, co chce zrobić jest słuszne.
Słaby i drżący.
-Może
dość już tej kąpieli? Idź spać, obaj mieliśmy ciężki dzień.
Możemy jeszcze popisać, jak będziesz chciał. Opowiesz mi co z
mamą i tym jej nowym facetem.-starał się prowadzić rozmowę tak,
jak zwykle ale czuł, że tym razem coś jest inaczej.
-Zamknij
się. I mnie nie pouczaj. Okej? Nic nie mów, tylko słuchaj.
-Co Ty
robisz...?
-Wszyscy
już śpią. Słuchaj.
Blaze
czuł jak od stóp po czubek głowy przebiega go dreszcz, a ciało
obiega przyjemne ciepło. Wiedział dokąd zmierza ta rozmowa. Nie
mógł nad sobą zapanować. Czuł, że robi się twardy. Zamknął
powieki słysząc płytki oddech i ciche pojękiwania Mino. Po kilku
szybszych oddechach i gardłowym dźwięku poznał, że już
skończył. Nie wiedział czy ma coś powiedzieć. Nie chciał
kończyć. Chciał go teraz zobaczyć, a najbardziej chciał znaleźć
się w wannie razem z nim i samemu sprawiać mu przyjemność. Nie
myślał już racjonalnie.
-Przeżyłeś
książę?-pierwszy odezwał się Mino.
-Tak.
Fajny ten twój prezent na gwiazdkę.-roześmiał się, próbując
pociągnąć rozmowę żeby nie stała się krępująca.
-Wreszcie
wymyśliłem w miarę dobry prezent. Kolorowych snów.-tym razem
zaśmiał się Mino.
Czuł,
że Blaze zaraz napisze. Zawsze po rozmowie pisali jeszcze ze sobą
długo. Przez to obydwaj chodzili niedospani.
B: Przez
Ciebie mam problem w spodniach.
M: Ja
już swój załatwiłem. Teraz twoja kolej.-ta gra coraz bardziej mu
się podobała.
B: Skąd
wiedziałeś, że mi się spodoba?
M: Dużo
o Tobie wiem. Ty o mnie zresztą też. Gej radar na odległość?
B:
Znalazłem Cię na fejsie. Nie masz dziewczyny. Jesteś przystojny. I
przeglądasz te same blogi co ja. Musiałeś być gejem.
M:
Trudny temat.
B:
Trudny temat?
M:
Myślę, że w niedalekiej przyszłości go poruszymy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz