czwartek, 28 kwietnia 2016

Rozdział 5 "Light"

Dni mijały wolno, a każdą wolną chwilę Mino poświęcał nauce, co nie znalazło jednak konkretnego odbicia w jego sytuacji w szkole. Ta ani nie poprawiła się, ani nie pogorszyła. Był zdolnym uczniem, szybko przyswajał wiedzę ale szkołę nadal uważał za zło konieczne. Już nie mógł doczekać się przerwy świątecznej. Myśl o odpoczynku paradoksalnie sprawiała, że w szkole pojawiał się częściej niż zwykle. Podczas ostatniego tygodnia nauki przed Bożym Narodzeniem nie udało mu się utrzymać dobrej passy i zaspał na kartkówkę z chemii, która odbywała się o niesprzyjającej godzinie 8.
'Nie, teraz to ja już nigdzie nie idę, jak baba od chemii mnie zobaczy na korytarzu to przepadnę na wieki!'- pomyślał i postanowił tego dnia nie wychodzić z łóżka.
Ostatnio rozmawiali z Blazem coraz częściej. Zazwyczaj polegało to na wzajemnym opowiadaniu sobie jak spędzili dzień, dzielili się smutkami i radościami. Po, drugim już, nocnym incydencie wiedział, że może pisać i dzwonić do niego zawsze wtedy, kiedy będzie potrzebował rady, albo po prostu kiedy będzie chciał się wygadać i wyrzucić z siebie złość. Niejednokrotnie działa to lepiej niż sesja u psychologa lub kogoś podobnego, poza tym ma jedną zasadniczą zaletę, a mianowicie brak kosztów.
Tym razem Mino kolejny raz leżał zastanawiając się, czy może ktoś ze szkoły nie postanowi zadzwonić do jego matki z zapytaniem co takiego uniemożliwiło jej synowi dotarcie do szkoły. Gdyby on był swoim nauczycielem to dzwoniłby za każdym razem, kiedy podejrzany uczeń byłby nieobecny. A on sprawiał wrażenie takiego. Był mądry ale nie trzymał się żadnych regulaminów, poniekąd gardził ludźmi i z osobami z klasy utrzymywał znajomości ograniczające się do cześć na korytarzu. Poza szkołą udawał, że nikogo z nich po prostu nie zna. Nie sądził, żeby te znajomości były wartościowe. Za kilka lat prawdopodobnie zapomni ich imiona, nazwiska i będą sobie przypadkowymi przechodniami. Zawiesił dłonie z telefonem nad twarzą.
M:Znowu nie dotarłem do szkoły. Ups.
B: Normalnie powiedziałbym, że prosisz się o kłopoty, ale już przywykłem do twojej lekceważącej postawy.
M: Ja nikogo nie lekceważę, zwyczajnie zaspałem :(
B: Normalnie zrobiłbym Ci również wykład o przysparzaniu sobie kłopotów na własne życzenie, ale może to nawet dobrze, bo mnie też nie ma w szkole
M: Pan prymus na wagarach? Nie uwierzę dopóki nie zobaczę.
B: Zapraszamy na skype'a niewierny Mino. Nick taki jak na tumblr. Czekam.
M: To poczekasz jeszcze chwilę bo ja nie używam w ogóle, muszę założyć :)
Po kilku minutach założył już konto. Teraz przyszły wątpliwości. Niby wiedział, jak wygląda blondyn bo nie raz opisywali siebie w czasie rozmów, wysyłali sobie zdjęcia z dzieciństwa. Znalazł też Blaze'a na Facebooku, ale nie mówił mu o tym. Nie chciał ingerować w jego tożsamość i codzienne życie. Nie czuł się co do tego uprawniony. Bał się, że nie będą mieli o czym rozmawiać. Pisanie czy nawet rozmowa przez telefon to coś innego. Nie widzisz twarzy drugiej osoby, sytuacja jest bardziej anonimowa, a właśnie dzięki tej anonimowości ich znajomość była tak dobra i tak szybko się rozwijała. Nie musieli udawać tego, co w codziennych kontaktach z ludźmi. Ludzie przybierają różne maski na potrzeby różnych sytuacji, między nimi było inaczej, bo każdy startował z czystą kartą co oczywiście mogło oznaczać też kłamstwa. Możliwość stworzenia siebie od podstaw niesie niebezpieczeństwo dodawania tego, czego nie ma i pomijania niektórych faktów. Nie było jak potwierdzić słów tego drugiego, więc musieli uwierzyć sobie nawzajem. Usiadł po turecku na łóżku i poprawił włosy. Były już dość długie, nie był u fryzjera dobre 4 miesiące. Zobaczył jeszcze w kamerce jak wygląda i zadzwonił. Po chwili ładowania ekranu zobaczył niebieski fotel na tle jasnego pokoju. Nie było jednak chłopaka.
-Słyszysz mnie?-zapytał Blaze
-Słyszę. Ale Cie nie widzę i to jest bardzo nie fair bo ja się pokazałem. Liczę do 3 i potem się rozłączam.-powiedział obrażonym głosem
-Już jestem, podłączałem słuchawki!-na ekranie pojawił się blondyn z nieco dłuższą grzywką i krótszymi bokami. Mino przez chwilę wpatrywał się w niego zanim się odezwał.
-Jak patrzę na ciebie to mam wrażenie, że powinienem iść do fryzjera.
-Mi tam się podobasz w takich włosach.-rzucił Blaze jakby była to najnormalniejsza rzecz jaką jeden chłopak mówi drugiemu. Mino zrobiło się... dziwnie. Nie wiedział jak inaczej może określić to uczucie. Taki sam wstyd czuł po pierwszej rozmowie, kiedy Blaze wracał do domu w niezbyt sprzyjających okolicznościach. Instynktownie nacisnął czerwony przycisk. Dopiero po chwili zorientował się jak głupio musiało to wyglądać. Może powiedzieć, że miał problemy z internetem i go rozłączyło? Albo z prądem? 'A może po prostu napisać prawdę, idioto?'-pomyślał w końcu. Nie chciał kłamać, bo czuł się już wystarczająco upokorzony swoim zachowaniem. Zdobył się na odwagę i napisał smsa.
M: Przepraszam. Dziwnie mi z Tobą rozmawiać tzn widzieć twoją twarz kiedy gadamy.
B: Tylko o to chodzi? Nie wiem po co mówiłem to o włosach, jakoś głupio to zabrzmiało, sorry XD Po prostu jestem włosowym freakiem :D
M: Hahaha, nie no co ty, nie o to chodzi. Jest ok, zgadamy się jeszcze innym razem.
Nic nie wskazywało na to, że jest okej. Policzki Mino pokryły się purpurą, która nie chciała zniknąć. Położył się i głowę miał pełną pytań. Czuł, że jeśli rozmowa trwałaby 5 minut dłużej to zwymiotowałby śniadanie. Mimo to czuł niezrozumiałą potrzebę, żeby zrobić drugie podejście do tego typy rozmowy. Chciałby zobaczyć miodowe włosy i lepiej im się przyjrzeć, w rogu stało chyba łóżko? To tam musiał leżeć Blaze kiedy rozmawiali czy pisali w nocy. Nie mógł sobie jednak zdawać sprawy, że to tam Blaze przekopywał cały internet chcąc dowiedzieć się o nowym znajomym wszystkiego, co mogłoby ułatwić mu pomoc Mino. Blaze bardzo chciał mu pomóc, lecz nie wiedział do końca jak bo i nie znał wszystkich jego rozterek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz